czwartek, 21 kwietnia 2016

Rodzina?

Tytuł: Rodzina?
Kilka słów: Wybacz mi ten marny tytuł, ale nic lepszego nie przychodziło mi do głowy. Nie jest zbyt długi, ten shot był zdecydowanie oporniejszy do napisania niż poprzedni. Ale udało się i jest :)
Na początek wszystko pozmieniałam i dopiero w późniejszym etapie tworzenia zorientowałam się, że to nie jest twoja wizja, tak więc wybacz mój wkład w fabułę xD
Połączenie: Christina | Cristiano
Ostrzeżenia: -------


Wszystko zawarte tu jest wyłącznie moim wymysłem i fikcją literacką.

~~~~~~~~~

Christina prychnęła, po czym jeszcze raz spojrzała na zegarek. "Ileż można na niego czekać?!" - pomyślała podenerwowana. Tupiąc wściekle obcasem o beton, po raz setny odgoniła kelnera. Słońce świeciło wysoko na niebie, ptaki ćwierkały wesołą melodię. Wszystko było perfekcyjne. Poza jedną błahostką. Gdzie do cholery jest Ronaldo? Coraz bardziej wściekła kobieta postanowiła zamówić szklankę zimnej wody na uspokojenie. Nagle przyszedł jej ukochany, uradowany od ucha do ucha. Pochylił się by cmoknąć ukochaną w policzek, lecz ta odsunęła się wyraźnie zniesmaczona.
-Stało się coś?
-Słucham?!
-Spytałem czy...
-SŁYSZAŁAM! Tak, stało się! Czekałam na ciebie godzinę, rozumiesz?!
-Oj kochanie nie dramatyzuj.
-Jak śmiesz tak mówić?! To ty się przestań spóźniać! Jesteśmy razem już od roku i za każdym razem muszę na ciebie czekać!
-Wiesz co? Ja też mam wiele zastrzeżeń co do ciebie!
Kłócili się tak długo i tak intensywnie, że nie zauważyli kiedy słońce zmieniło się w księżyc, a kawiarenka musiała się zamknąć.
-Przepraszam - zaczął młody chłopak ubrany po roboczemu - musimy zamknąć lokal. Czy mogliby państwo opuścić teren kawiarni?
Para prychnęła i zrobiła kilka kroczków w bok, po czym znów zaczęli obrzucać się wyzwiskami i argumentami, które z nich ma rację.
-Jesteśmy razem rok, a ty nawet słowem nie wspomniałeś o zaręczynach!
-Tak to wiesz co zostań moją żoną teraz!
Po czym z kieszeni spodni wyjął maciupeńkie, czerwone pudełeczko w kształcie serca. Odchrząknął i klęknął na jedno kolano.
-Czy ty Christino Demetrio Moore udzielisz mi ten zaszczyt i przez dobre i złe chwile będziesz się ze mną borykać, jako moja żona?

~~~~~~~~~

Kobieta przysiadła na brzegu wanny, całkiem zdruzgotana. Spojrzała jeszcze raz na wynik testu ciążowego. Dwie kreski, tego nie da się przeoczyć. Zasłoniła usta dłonią. Kiedy jej wargi weszły w reakcję z czymś chłodnym spojrzała na swoje palce. Pierścionek zaręczynowy. Jak on zareaguje? Przygryzła wargę. A co jak będzie zły? Co jak zerwie zaręczyny? Co jak nie będzie chciał jej więcej widzieć? Złapała się za głowę. Co z reporterami? Objęła delikatnie brzuch obiema dłońmi. W środku niej tworzyło się nowe życie. Mimowolnie się uśmiechnęła. Nagle usłyszała trzaśnięcie drzwiami, co oznaczało, że Ronaldo właśnie wrócił do domu. Christina szybko zasłoniła się bluzką i opuściła łazienkę. Przywitała się z ukochanym krótkim buziakiem w policzek i wzięła się za szykowanie im obiadu.

~~~~~~~~~

Dzień mijał za dniem, tydzień za tygodniem, aż w końcu minął miesiąc od kiedy Christie dowiedziała się o ciąży. Leżała ona sobie właśnie ze swoim ukochanym w łóżku. Był wieczór. Cicha, miła, spokojna atmosfera. Kobieta wtulona w swojego narzeczonego. Delikatnie wsunęła dłoń pod swoją bluzkę i dotknęła brzucha. "To jest właściwy moment" - pomyślała. Podniosła się do pozycji siedzącej. Odchrząknęła.
-Cristiano mam dobrą nowinę.
-Tak, a jaką?
Tutaj kobieta zrobiła teatralną pauzę.
-Jestem w ciąży! - krzyknęła uradowana.
Mina jej partnerowi zbladła. Mężczyzna wstał ze swojego miejsca na giętkich nogach.
-Nie cieszysz się?
-SŁUCHAM?! Opanuj się, jestem za młody na dziecko! Jak ty sobie wyobrażasz nasze dalsze życie?! Nie mam ochoty niańczyć jakiegoś bachora, bo ty zapomniałaś wziąć jedną, cholerną tabletkę!
Kiedy skończył krzyczeć, złapał za walizkę i zaczął pakować swoje rzeczy. Christina cała we łzach dalej siedziała na łóżku. Narzeczony opuścił ją trzaskając drzwiami.

~~~~~~~~~

Następnego dnia Portugalczyk wyjeżdżał do odległego miasta na mecz. Czas szybko upłynął, nawet nie zauważył kiedy już wchodził na murawę. Jednak na boisku nie wiedział co się dzieje, cały czas w głowie miał słowa partnerki, dzieci, ciąże. Ocknął się z rozmyślań kiedy usłyszał gwizdek, a spotkanie dobiegło końca. Czym prędzej podbiegł do niego trener. Marudził coś, krzyczał o braku skupienia, jednak mężczyzna nie skupiał się na jego słowach. Później otoczyła go grupka przyjaciół z drużyny, stwierdzili, że najlepszym rozwiązaniem będzie dobra zabawa w klubie, i tak się znalazł w jednym z najdroższych lokali w mieście. Drinki, głośna muzyka, światła. Wszystko wydawało się takie odległe. Później z kolei wszystko działo się w przyśpieszonym tempie. Ktoś zaprosił do ich loży kilka skąpo ubranych dziewczyn w wiadomym celu. Jedna z nich, długonoga blondynka, usiadła koło niego. Przez cały ten czas tylko rozmawiali. Nagle ona wpiła się w jego usta, gdzieś z boku błysnął aparat.

~~~~~~~~~

Christina tonąc w łzach, przyglądała się zdjęciom z imprezy Ronaldo. Następnego dnia cała prasa, telewizja i internet trąbiły o jego zdradzie. Kobieta nie wiedziała co dalej ze sobą zrobić. Postanowiła dać sobie spokój na jakiś czas i odwiedzić swoją koleżankę, może pomieszkać u niej przez jakiś czas, póki sprawa nie ucichnie. Ledwo wsiadła do samochodu przez masę paparazzi i reporterów, którzy znajdowali się pod jej domem. Czuła się osaczona. Kiedy przejeżdżała przez główną ulicę ktoś błysnął jej fleszem po oczach. Kobieta straciła kontrolę nad pojazdem, ostatnie co pamięta to drzewo, które nagle pojawiło się przed maską.

~~~~~~~~~

Dwa lata później Christina stoi nad brzegiem morza, delikatnie trzymając się za brzuch. Wtedy na skutek wypadku straciła swoje dziecko. Ronaldo przyjechał do szpitala najszybciej jak potrafił. Zaczął przepraszać, przysięgać, że nic takiego już więcej nie będzie miało miejsca. Kobieta postanowiła mu wybaczyć. Przyjrzała się dwóm pierścionkom na dłoni. Zaręczynowy i obrączka. Pobrali się rok później. Zakupili nowy dom.
-Chcesz coś do picia?
Jej mąż zjawił się obok niej z tacą z szklankami z sokiem pomarańczowym. Za chwilę przybiegła Susie - szczenię pudelka, którą znaleźli na ulicy podczas spaceru i postanowili przygarnąć. Po tym wszystkim co przeszli, byli jedną, wielką, silną, kochającą się rodziną.

sobota, 16 kwietnia 2016

Gorący Artykuł

Tytuł: Gorący Artykuł
Kilka słów: Shot pisany dla Karoliny M. pomysł bardzo ciekawy, trochę ciężka tematyka dla kogoś kto nie ogląda hiszpańskiej ligi (a większość osób ode mnie z rodziny wolą Barcelonę, więc już w ogóle czuję się jakbym zdradzała moja familię  xD) ale udało się! Pozwoliłam dodać sobie miejsce wydarzeń i drugie imię, mam nadzieję, że nie będzie to problem <3
I chcę podziękować Czarkowi za tytuł oraz wsparcie literackie xD
Swoją drogą szukam mu dziewczyny, zgłosi się ktoś? xD
Połączenie: Christina | Cristiano
Ostrzeżenia: --------
 Wszystko zawarte tu jest wyłącznie moim wymysłem i fikcją literacką.

~~~~~~~~~
Christina wyszła punktualnie o siódmej rano z domu. Wzięła taksówkę i pojechała na uczelnię, mieszczącą się w jednej z bogatszych dzielnic Nowego Jorku. Weszła do przedsionka uniwersytetu, gdzie przywitał ją profesor Marveaux, z którym miała wykłady na drugim roku studiów dziennikarskich. Dzisiaj akurat nie mieli z nim zajęć. O godzinie szesnastej opuściła posesję i znów dzwoniąc po taxi pojechała na główną ulicę Nowego Jorku znajdującej się na Manhattanie. Tam mieściła się siedziba znanego plotkarskiego magazynu InTouch. Od progu przywitała ją Margaret Varrey - prezeska jej działu. Była dość wysoką, chudziutką kobietą po trzydziestce. Miała krągłą buzię, haczykowaty nos i drobne usteczka. Jej twarz okalały tlenione, kręcone włosy, które sięgały jej ramion. Ubrana była w biały żakiet oraz ołówkową spódnicę tego samego koloru, do tego białe buty na obcasie z odkrytymi palcami i futerkiem na pasku. Prezentowała się jak zawsze elegancko i profesjonalnie, podczas gdy Christie była w zwykłych ciemnych, zwężanych dżinsach, białej bokserce i czarnej marynarce, a na nogach miała te same czarne conversy jak co dzień. Kobieta na widok naszej głównej bohaterki, uśmiechnęła się szeroko.
-Christiana! - zakrzyknęła z udawanym włoskim akcentem, znów przekręcając jej imię - Mam dla Ciebie wspaniałą propozycję moja droga. 
Po czym zaczęła jej objaśniać cel jej podróży do Hiszpanii, by poznać nikogo innego jak Cristiano Ronaldo. 
~~~~~~~~~
Christina wysiadła z taksówki, która zawiozła ją do jednego z najdroższych hoteli w Madrycie. Kobieta wypakowała z torby podróżnej notes oraz kilka długopisów, które schowała do torebki. Kiedy tak samo chciała postąpić z aparatem fotograficznym, przygryzła wargę. Tak naprawdę nie chciała tu jechać, nie chciała opuszczać zajęć, nie chciała wciskać się w czyjeś życie prywatne, ale taki zawód, poza tym Varrey proponowała duże wynagrodzenie. Christie wzięła głęboki oddech i schowała aparat. Miała tylko miesiąc, by znaleźć jakieś pikantne szczegóły na okładkę. Nie miała zamiaru marnować czasu. Dzisiaj był mecz. Real Madryt kontra Getafe CF. 
~~~~~~~~~
Po spotkaniu, które zakończyło się zwycięsko dla drużyny z Madrytu, Christina stała wśród tłumu paparazzi, fanów i innych reportażystek. Grzecznie czekała na swoją kolej. Wiedziała, że Margaret załatwiła jej wywiad. To było oczywiste. Potem wystarczyło tylko pokazać ochroniarzowi swoją przepustkę i gotowe! Usiadła na fotelu w wyznaczonym przez menadżera pokoju. Kobieta rozejrzała się. Pokój jak każdy inny. Miał ciemne panele na podłodze oraz błękitną farbę na ścianach. Na przeciwko niej było niewielkie białe okienko. Znajdowały się tutaj tylko dwa fotele i lampa. Z torebki wyciągnęła notes i coś do pisania. Rozsiadła się wygodnie, zakładając nogę na nogę i czekała w ciszy. Nie zajęło im to długo, bo już po kilku minutach do pomieszczenia wszedł Ronaldo. Obdarzył ją swoim uśmiechem, ukazując rządek białych zębów, z którymi na pewno mógłby reklamować każdą możliwą pastę do zębów. Po czym zajął miejsce naprzeciwko niej. Wywiad przebiegł sprawnie i bez zakłóceń. Podstawowe pytania: dlaczego wybrał ten zawód, relacje z kolegami z drużyny i trochę o życiu miłosnym. Na koniec by się pożegnać wyciągnęła w jego stronę dłoń, lecz sportowiec ją przytulił. Kobieta była dość zaskoczona jednak odwzajemniła gest. Potem wsiadła do taksówki, która miała ją zawieźć z powrotem do hotelu, a w myślach gratulowała sobie tak szybkiego załatwienia sprawy.
~~~~~~~~~
Następnego dnia zdziwiła się kiedy znalazła karteczkę z numerem telefonu w kurtce. Przecież z nikim się nie spotykała. Kiedy jej ktoś zaczął wydzwaniać na jej komórkę, przypomniała sobie o wywiadzie.
-Cholera.
Złapała do ręki jeden z nowszych modelów iPhone'a, który dostała na tę wycieczkę od redakcji, i wcisnęła zieloną słuchawkę. Cristiano od razu się przedstawił. Po krótkiej rozmowie, w której wychwalał kobietę zaproponował spotkanie przy hotelowym bufecie. Jak tylko usłyszała dźwięk oznaczający zakończenie połączenia, rzuciła się na swoją walizkę w poszukiwaniu odpowiedniego stroju. Przecież nie mogła pójść w piżamie. W końcu znalazła jakąś cienką, białą bluzkę w stylu boho i czarne, dżinsowe spodenki. Do tego czarne japonki i była gotowa. Jeszcze tylko palcami przeczesała niesforne pasma swoich włosów. W podskokach weszła do windy i zjechała na parter. Mężczyzna już tam stał i czekał na nią. Przywitał ją tym samym perfekcyjnym uśmiechem co wczoraj. Rozmawiali. Najpierw o wczorajszym meczu, potem o Nowym Jorku i studiach Christiny. Oczywiście kobieta ani słowem nie wspomniała o redakcji. Później nawet nie wiedząc jak znaleźli się w parku niedaleko. Zaczęło się ścieniać, więc musieli się rozejść. Kiedy Christie poszła w swoją stronę, Ronaldo zawołał za nią:
-Czekaj, zapomniałem się spytać jak masz na imię!
-Christina!
-A pełne?
-Christina Demetria Moore.
-Panna Moore, podoba mi się.
~~~~~~~~~
Kobieta sama nie wiedziała kiedy i jak się to stało. Zaczęło się niewinnie, mecze, spacerki, wszystko zmieniło się po jednym wyjściu na kawę i zwiedzanie Madrytu, który zakończył się pocałunkiem. I tak oto jej serce zapakowało walizki i ruszyło do stacji Wielka Miłość. Przechodziły ją dreszcze na dźwięk jego głosu, od teraz nie opuściła żadnego meczu, była nawet na treningach. Spotykali się niemal codziennie zakochani w sobie po uszy. Gruchali niczym gołąbeczki, racząc się słodkimi określeniami. Wtuleni w siebie oglądali filmy romantyczne. Trzymając się za ręce, siedzieli na łóżku i słuchali muzyki, opowiadając sobie o swoich planach na przyszłość. Dzisiaj spędzili cały dzień u niego w ogródku, pijąc chłodną lemoniadę i bawiąc się z jego labradorem Sharikiem. Kiedy Moore wróciła do hotelu, natychmiast rzuciła się na łóżko. Była wykończona i cholernie szczęśliwa. Nagle jej telefon zaczął wydzwaniać. Sięgnęła więc po niego i z wielkim bananem na twarzy, rozpoczęła rozmowę.
-Jutro masz o szesnastej masz powrót - usłyszała po drugiej stronie.
Jej szampański moment wyparował w sekundę.
-Słucham?
-Jutro o szesnastej masz powrót do Nowego Jorku, mam nadzieję, że masz napisany artykuł, bo inaczej będę musiała Cię zwolnić.
Moore pożegnała się i czym prędzej rzuciła się po laptopa. Przygryzła wargę, przecież nie dowiedziała się niczego pikantnego. Tak więc, z ciężkim bólem serca zaczęła pisać o dziwnych relacjach łączących Cristiano Ronaldo i Sergio Ramosa.
~~~~~~~~
Christina wzięła kilka głębokich wdechów. Czuła jak łzy napływają jej do oczu, ale musiała być silna. Po co w ogóle się zakochiwała? Przecież wiedziała, że będzie tu tylko miesiąc. Poprosiła Ronaldo by spotkali się w parku, tak jak za pierwszym razem. Kobieta założyła ciemne okulary przeciwsłoneczne, by zatuszować łzy, które w każdej chwili mogły się pojawić. Mężczyzna przyszedł, uśmiechając się szeroko, z bukietem białych tulipanów. Przywitał ją buziakiem w policzek.
-Czemu chciałaś się spotkać?
-Ja muszę Ci coś powiedzieć. Przyjechałam tutaj tylko na miesiąc, by zdobyć artykuł do pismaka. Ale mój czas w Madrycie już się skończył. Muszę wrócić do Nowego Jorku i wrócić na uczelnię. Przepraszam, że nie powiedziałam Ci wcześniej. Nie byłam w stanie.
Obydwoje stali ze złamanymi sercami. Dopiero teraz sportowiec zauważył, że Moore ma walizki koło siebie. Za chwilę podjechała po nią taksówka, a kobieta z bolącym sercem wsiadła w nią i pojechała na lotnisko.
~~~~~~~~~
Dni, tygodnie, miesiące. Czas płynął nie ubłaganie. Christina dalej cierpiała po rozstaniu, choć teraz radziła sobie zdecydowanie lepiej. Jej artykuł został wydany, ona sama została nagrodzona, jednak nie czuła się z tym dobrze, ani trochę. Piłkarz wydzwaniał, pisał, ale kobiecie było głupio po tym wszystkim. W nagrodę została asystentką Margaret, a stąd prościutko na nową prezeskę. Od teraz musiała nosić dopasowane żakiety i marynarki od projektantów i ołówkowe spódnice. Nie było jej to na rękę, ale dla upragnionego awansu była w stanie się poświęcić. Pomagała właśnie Varrey sprzątnąć jej biura za co zyskiwała dodatkowe kilka dolarów. Otworzyła jedną z szuflad by ułożyć tam długopisy, gdy zauważyła coś co przyciągnęło jej uwagę. Była to fotografia, która przedstawia jej szefową i Cristiano w dość dwuznacznej sytuacji. Poczuła jak łzy napływają jej do oczu, porwała zdjęcie, po czym wybiegła z biura na odchodne krzycząc, że się zwalnia.
~~~~~~~~~
Wybiegła z lotniska w Madrycie szybciej niż kiedykolwiek. Po tej całej sytuacji natychmiast zarezerwowała bilety na samolot i oto jest. Z tego co się orientowała dzisiaj był kolejny mecz. Real Madryt kontra FC Barcelona. Pobiegła na stadion. Miała szczęście, bo akurat była przerwa. Udało jej się wślizgnąć niezauważenie do szatni.
-Christina?
Znała ten głos tak dobrze. Szybko podbiegła do niego i wtuliła się w jego wyciągnięte ku niej ramiona. Przytulali się, całowali. Byli w siódmym niebie. Wygłaszali sobie miłość. Mężczyzna musiał pobiec na murawę, a kobieta prędko znalazła się na trybunach. Kibicowała mu z całych sił. Darła się wniebogłosy i nie przejmowała się tym, że jeszcze trochę i straci głos. Po skończonym meczu wbiegła na boisko. Spotkanie zakończyło się porażką Barcelony. Wpadła swojemu ukochanemu w ramiona i ucałowała go mocno. Na widowni zawrzało. Po czym na głowy kibiców spadło kilka kropel deszczu i to wszystko sfinalizowało ten wieczór.